Praktyka studencka w USA, Oklahoma

Praktyka w USA, na Uniwersytecie w Tulsie. Blog opisuje pracę i naukę w stanach. Oraz życie w Ameryce. Polecam szczególnie fragmenty poœwięcone surfingowi w Kaliforni.

San Diego

Już jestem w San Diego, miasto bardzo przyjemne, to co jest tu najlepsze to temperatura. W SD nie da się nudzić, tu wszystko się dzieje bardzo szybko, teraz tego maila piszę resztkami sił, po całym ciężkim dniu pracy, wszystko było robione na ostatnią chwilę. Już od samego rana, najpierw basen potem jaccuzi, później na plażę, następnie coś zjeść i szyko na necika do collegu by kupić bilet powrotny i jeszcze na koniec dnia wycieczka do centrum handlowego by Rafał mógł kupić buty. Już jesteśmy tak zniszczeni, ze nawet nie mamy siły zrobić prania. Tak właśnie wygląda pracowite życie w San Diego.

Wszystko już się zaczęło pierwszego dnia, ledwo dojechałem do nich do mieszkania to się dowiedziałem, że przychodzą dziś na imprezę jakieś dwie ich koleżanki, Polki. Porozmawialiśmy trochę o życiu, posłuchaliśmy jak to ciężko jest u nich w pracy, czegoś się napiliśmy i zaraz się zaczęło. Sąsiedzi zaczęli stukać w ścianę, potem jacyś ludzi przychodzili i mówili żeby być cicho, chyba nawet pojawił się właściciel tego apartamentu, ale nikomu nie chcieli otworzyć. Nie wiem może Ci ludzie po prostu chcieli się dołączyć na imprezę, ale gospodarze uznali, że lepiej ich nie wpuszczać. Następnego dnia udaliśmy się na zwiedzanie, skończyliśmy na plaży i zaraz dzwoni telefon, że te dziewczyny zapraszają do siebie na wieczór na Jacuzzi, nic lepszego nie mieliśmy w planie więc pojechaliśmy razem z Pomianem i Mateuszem (kolega ze studiów Pomiana, razem pojechali na WAT do SD). Down Town, gdzie mieszka Pomian z Mateuszem i La Jolla, gdzie mieszkają dziewczyny leżą w zupełnie innych częściach SD i jedzie się jakieś 2h godziny autobusem. Dziewczyny wyszły do jacuzzi troszeczkę szybciej by zająć miejsce, co spowodowało, że jak my tam przyjechaliśmy to było całkiem tłoczno, bo pojawili się wszyscy kolesie z okolicy. Miejscówka, gdzie dziewczyny mieszkają jest rewelacyjna, tam jest po prostu wszystko – basen, jacuzi, net, siłka i do tego jeszcze leży nie daleko od plaży, no tylko do centrum 2h. Był tam m.in. koleś, który mówił, że jest z Filipin, pociągnąłem temat jak zwykle i się okazało, że on nigdy na Filipinach nawet nie był, ale wytłumaczył mi o co w tym wszystkim chodzi. Ponoć w USA zawsze się mówi skąd pochodzi jego rodzina i jego przodkowie, a nie skąd on personalnie i jak się go zapytałem co by mi powiedział, gdybyśmy się spotkali w Europie, to odpowiedział, że wtedy by powiedział, że z Ameryki. To wiele tłumaczy. Taka kąpiel w Jacuzzi strasznie wyciąga siły z człowieka, ledwo żywy po tym byłem. W tym Jacuzzi był też jeden czarny, taki cwaniaczek, ale sympatyczny człowiek, pochodzi z Nowego Jorku. Mówił, że ma własny biznes, zajmuje handluje samochodami, sprzedaje je jakoś firmom, do końca nie wiem o co w tym chodzi. Pomian powiedział, że wygląda to na coś dochodowego, koleś przytaknął, że to dobry sposób na zarabianie pieniędzy. Polecał nam też jakieś kluby w mieście gdzie warto się wybrać, w szczególności jeden, nawet nam wytłumaczył, gdzie można znaleźć miejsce parkingowe. Bardzo miło z jego strony, ale powiedziałem, nie sądzę, bym miał problem ze znalezieniem płotu do przypięcia roweru, było to dla niego bardzo śmieszne. Gdy następnego dnia jechaliśmy z Pomianem do centrum handlowego to spotkaliśmy go w tramwaju i mówił, że dziś miał dużo wolnego czasu, dlatego jeździ tramwajami i autobusami, żeby zaoszczędzić trochę na benzynie. W sumie to dobrze, bo oszczędza przy tym środowisko. W sumie miasto małe, już po jednym dniu pobytu spotykam znajomych na mieście.