Praktyka studencka w USA, Oklahoma

Praktyka w USA, na Uniwersytecie w Tulsie. Blog opisuje pracę i naukę w stanach. Oraz życie w Ameryce. Polecam szczególnie fragmenty poœwięcone surfingowi w Kaliforni.

Praktyka w Stanach

Byłem dziś pierwszy dzień w pracy, w zespole Dr Hari - mojego opiekuna, pracuje 5 studentów, to całkiem fajnie można z nimi coś pogadać o życiu i o fizyce. Dr Hari też jest bardzo miły, cały czas się śmieje, w ten sposób, jak zwykle to robią amerykanie na głupich filmach, a on akurat wygląda na Hindusa. Ludzie są tu bardzo mili, często ktoś zagadnie, przedstawi się, jakaś rozmowa się wywiąże. Siedząc tak z Harim i rozmawiając o czymś przyszedł jeden z jego studentów, wyglądał na młodego, powiedziałem cześć, on zaraz się przedstawił. Tu wszyscy bardzo szybko się przedstawiają, jak widać imiona są tu ważne, ja się z czymś takim wcześniej nie spotkałem, przedstawianie się nie było u nas tak bardzo popularne, czasem nawet można było przegadać z kimś pół dnia lub wieczoru nawet nie znając imienia. No może to przez to, że treść u nas jest ważniejsza, niech ta wersja zostanie. Teraz jak mi się ktoś przedstawia to staram się zapisać imię, by potem móc sobie szybko przypomnieć.

Dr Hari opowiedział mi w skrócie, czym się mam zajmować na praktyce,jest to bardzo popularna metoda w stanach, wygląda to tak, że jest szkło na nie rzuca się ITO (Indium Te Oxid) na to jeszcze troche ZnO i to ZnO rośnie sobie, tak, że powstają jakieś igły lub inne rurki, zwykle sześciokątne, dokładnie nie wiem jak on to nazwał, bo nie do końca zrozumiałem to słowo, ale na rysunku wyglądało przejrzyście. I ja mam mierzyć impedancje tych właśnie igieł jako odpowiedź na sygnały o różnych częstotliwościach. Chyba mnie wziął za jakiegoś elektronika, albo może za antenowca, bo powiedział, że oni to będą wykorzystywać do jakiś anten. Dał mi Dr taki generator 18 kg, 1m x 0.5m i powiedział, że dobrze jakbym to uruchomił i podłączył do kompa, to jest stary, ale bardzo dobry przyrząd bo od HP, zaraz ściągniemy do niego jakiegoś manuala, żeby Ci było łatwiej. Bardzo miło z jego strony, że chciał pomóc, wydrukował mi manuala 100 str i od razu książkę serwisową 300 str.

W między czasie rozmawiając z tym kolesiem, który się przysiadł, dowiedziałem się, że on jest na drugim roku i on właśnie zajmuje się tymi próbkami, co ja mam je mierzyć. W między czasie, kiedy drukowaliśmy z Dr książkę przyszedł, kolejny członek jego silnego zespołu, chłopiec wyglądał na 14 lat i mówił, że czai się by mikrofalówkę zabrać z kuchni, żeby mu nanorurki szybciej rosły, ale doszliśmy do wniosku, że lepiej nie, bo się sekretarka zdenerwuje, więc ten się zadeklarował, że przyniesie od siebie, bo ma w pokoju chyba z 3.

Poszedłem do laboratorium czytać manuala i po pewnym czasie przyszedł Dr z Cristiną, kolejną osoba ze swojego zespołu studentów, ona wyglądała jakby chodziła do gimnazjum. Zajmowała się natomiast połączeniem miedzi ze szkłem, gdyż jak pokryje się szkło miedzią to potem można zbudować nanorurki nią właśnie wypełnione. No fantastycznie. Ja nie mogę tego zrozumieć, jak to jest, że grupa przedszkolaków, bawi się budowaniem nanorurek, myśli jak połączyć nowe materiały i wspomaga sobie te procesy mikrofalami, a ja już prawie po studiach i to nie chodzi o jakiegoś Bachelora, którego oni chcą zdobyć tylko Mastera, z szerokim doświadczeniem zbieranym od TU, RHe i Fraunhofery, z duszą odkrywcy mam mierzyć impedancje jakąś 20-sto letnią skrzynką. Muszę oczywiście zaznaczyć, że to, co ja mam robić nie należy do rzeczy łatwych (sam nie wiem czy sobie poradzę, obawiam się trochę), ale na pewno do o wiele nudniejszych niż to, co oni robią.

Patrząc się na to z drugiej strony system jest bardzo piękny, że daje możliwości takich zabaw w wakacje studentom, którzy chcą popracować trochę nad technologią i jeszcze im za to coś płaca. Na koniec jeszcze dodam, że zapytałem się tego kolesia, który zajmuje się tymi rosnącymi igłami na ITO, jak wygląda jego praca, tak by więcej coś powiedział. On mówi, że jest bardzo prosta, bierze szkło, które jest już pokryte ITO, posypuje to ZnO i wrzuca do pieca i to sobie rośnie, czasem zmienia się temperaturę.