Praktyka studencka w USA, Oklahoma

Praktyka w USA, na Uniwersytecie w Tulsie. Blog opisuje pracę i naukę w stanach. Oraz życie w Ameryce. Polecam szczególnie fragmenty poœwięcone surfingowi w Kaliforni.

San Diego

Moja prkatyka w Oklahomie w USA dobiegła końca.Jestem już w San Diego, miasto bardzo przyjemne, to co jest tu najlepsze to temperatura. W SD nie da się nudzić, choć moja praca się już skońćzyła, tu wszystko się dzieje bardzo szybko, teraz tego maila piszę resztkami sił, po całym ciężkim dniu pracy, wszystko było robione na ostatnią chwilę. Już od samego rana, najpierw basen potem jaccuzi, później na plażę, następnie coś zjeść i szyko na necika do collegu by kupić bilet powrotny i jeszcze na koniec dnia wycieczka do centrum handlowego by Rafał mógł kupić buty. Już

Roadtrip USA

Już Road trip po stanach USA, oczywiście na początku problemy z wypożyczeniem samochodu, bo jak się okazuje, moje karty płatnicze, albo u nich nie działają, albo właśnie skończyła się ich data ważności. Wyruszyliśmy w drogę, wpierw Las Vegas. Jest ogromne, ale to kraina kiczu, wszystko jest naprawdę kiczowate, tylko Amerykanie mogli cos takiego wymyślić. Kasia, ta która pracowała ze mną na uniwersytecie, mówiła, że Ameryka jest krajem kiczu, dopiero teraz zrozumiałem o co z tym chodzi.

Surfing w San Diego

Życie w San Diego toczy się już trochę wolniej, odpuściłem sobie basen i jacuzzi bo w przeciwnym razie nie wyrobiłbym fizycznie, to wszystko męczy, a trzeba trochę odpocząć przed powrotem do domu. Staram się codziennie jeździć na plaże na surfing, jednak czasem jak nie ma fal to odpuszczam, bo to nie ma sensu. Tak jak np. wczoraj pojechałem siedziałem około godziny w wodzie i złapałem 2 fala, a w sumie przyszło może 5, no ale musiałem coś ziomom zostawić.Wygląda to trochę inaczej niż surfing w Polsce, ale mi się podoba. Też muszą

Szedłem spać trzeźwy a wstałem pijany

Dziś w pracy przechadzam się po korytarzu między jednym a drugim laboratorium w którym pracuję i mijam po drodze jednego z fizyków, który też tu pracuje, on zajmuję się akurat plazmą, czyli mamy o czym pogadać. Kolesia nie znam wcale, zwykle mówimy sobie tylko cześć i tylko raz zamieniłem z nim dwa słowa tak na korytarzu. Zatrzymuje mnie i mówi, że właściwie nie wiem czemu mi nikt o tym nie powiedział, ale oni tutaj zwykle w czwartek po pracy idą na piwo do takiego jednego baru Ragtime i pyta się

Kuchni oraz możliwość jedzenia, jak to mi zabierają to się denerwuję

Jacy idzioci zarządzają tym akademikiem, jak do tej pory szafa z garnkami i sztućcami była zamknięta i trzeba było iść po klucz do kogoś ze staffu.Włączyłem muzykę Ragtime. Oni raz byli a raz nie. Z początku uważałem to za dyskomfort, ale potem schowałem po prostu garnek i patelnie do szafki, która nie była zamykana, ale niestety zaczęło to komuś przeszkadzać. Jednak Ci z galopującą głupotą ludzie posunęli się o krok dalej i zamknęli kuchnie na klucz. Ponoć przez to, że ktoś tam bałagan zostawił.

Smaczne jedzenie w USA

Ja nie dziwię się, że oni są tacy grubi, normalnie na stołówce na kampusie dostaję takie porcję, że jestem najedzony. Dziś jak poszedłem coś zjeść chyba do jakiegoś meksykańskiego baru, leciała tam muzyka Ragtime, zamówiłem i posiłek co dostałem, był na tyle duży, że jeszcze jedną tortillę, która wchodziła w skład dania musiałem wziąć ze sobą bo już nie mogłem zmieścić. Do tego, kiedy przyszło do płacenia. Wyjąłem wtedy mój mały niebieski portfelik z napisem University of Tulsa, to Pani sama z siebie mnie się

Trochę prohibicji, cóż poza tym... chyba nic się nie znieniło

Właśnie ta prohibicja odgrywa tu duże znaczenie. Bo to jest tak, że każdy zaprzeczy, ale czeka aż się zdarzy. Mój człowiek odebrał mnie z lotniska i zabrał do akademika. Pokój w akademiku spokojny, 2 osobowy, ale nie wiem czy mi kogoś dadzą, bo akademik jest prawie pusty jak to powiedziała kobieta, która mnie tu kwaterowała. Luksusów nie ma, ale to przecież Ameryka. Na koniec pyta się

Praktyka w USA

Dziś miałem okazje spotkać się po raz pierwszy z wielkim, czarnym, prawdziwym amerykańskim murzynem. W przerwie od projektowania mojego mikro grzejnika poszedłem sobie do kuchni Ragtime ugotować wodę na herbatę. Więc gotuję tę wodę czasem ktoś przejdzie korytarzem, więc słyszę jakiś szmer. W pewnym momencie wchodzi do kuchni wielki czarny murzyn. Był koleś naprawdę duży nie

Praktyka w Stanach

Byłem dziś pierwszy dzień w pracy, w zespole Dr Hari - mojego opiekuna, pracuje 5 studentów, to całkiem fajnie można z nimi coś pogadać o życiu i o fizyce. Dr Hari też jest bardzo miły, cały czas się śmieje, w ten sposób, jak zwykle to robią amerykanie na głupich filmach, a on akurat wygląda na Hindusa. Ludzie są tu bardzo mili, często ktoś zagadnie, przedstawi się, jakaś rozmowa się wywiąże. Siedząc tak z Harim i rozmawiając o czymś przyszedł jeden z jego studentów, wyglądał na młodego,

O tym jak surfing przydaje się w życiu i nic nie dzieje się przypadkiem.

Ostatnio kolega, z którym pracuję w laboratorium powiedział mi, że jestem wysoki i zapytał się, czy mam 6?5?? wzrostu. Ja się szeroko uśmiechnąłem i powiedziałem, że ciężko mi jest odpowiedzieć na to pytanie, bo my w europie używamy systemu metrycznego, ale wiem, że moja deska ma 6?8?? a ja jestem od niej trochę wyższy, co dało pewien pogląd na sprawę. Dla nie wtajemniczonych to długość desek surfingowych podaje się właśnie w stopach i stąd potrafię skojarzyć czy 6? to jest dużo czy mało. Wł?nie dzięki temu, że surfing staje się coraz bardziej popularny,lepiej znam systemy miar.

W tym nudnym miscie potrafi się czasem coś wydarzyć

Jak to zwykle okole godziny 20 w środku tygodnia, a był to czwartek, tylko, że trochę inny, bo po nim następowało święto 4 lipca, siedziałem przed komputerem, przeklikałem już facebooka, bo nasza klasa o tej porze zwykle nie działa bo to jest środek nocy w Polsce i oni wykorzystują ten czas na wdrożenia i nie wiedząc co dalej robić patrzyłem się w sufit oraz oglądałem ściany. Myślałem, że może napiszę jakiś list tak z nadmiaru czasu wolnego, a przyznam, że mi się nie chciało, więc myślę

Wybrałem się ostatnio, tak jak to mam w zwyczaju w nocy do laboratorium.

Wybrałem się ostatnio, tak jak to mam w zwyczaju w nocy do laboratorium. Zjawisko powszechnie znane, w końcu nie ma to jak przejść się w środku nocy do laboratorium i dokonać np. kilku pomiarów. Jak to mówił, jeden pracownik z Instytutu Fraunhofera w Niemczech, że najlepiej pracuję się w nocy bo nikt nie przeszkadza, nikt nie chodzi po korytarzu, co wprowadza podłogę w drgania i wpływa na wyniki pomiarów (w końcu nanotechnologia, małe drgnięcie stołu i trzeba zadanie

Sport na Uniwersytecie w USA

Kiedyś pisałem o tym jak mnie kolega z laboratorium poprosił, żebym kupił mu alkohol. Tam pojawiła się postać nazwana przeze mnie ?dziewczynką?, która zaraz przyszła i wręczała pieniądze Jackobowi (kolega z lab), bo w dużej części kupowałem coś właśnie dla niej. Ona wyglądała zupełnie normalnie, nie za wysoka, nie za niska, urody przeciętnej, uśmiechnięta, raczej szczupła, uznałem, że ten przydomek będzie do niej pasował. Surfing w Polsce staje się coraz bardziej popularny. Spotkałem tę ?dziewczynkę? ostatnio na siłowni, bierze na klatę więcej niż ja.

Nocne wyprawy do laboratorium

Wiedziałem, że to tylko kwestia czasu, kiedy to Michałek będzie wychodził w środku imprezy by na chwilę zajść do laboratorium i wyjąć próbki z piekarnika. Ku temu są zwykle bardzo sprzyjające okoliczności, bo wtedy ręce się nie trzęsą, więc precyzja jest większa, tylko jest jeden skutek uboczny, że wszystko spada na ziemię. To wszystko stanowi jednak szczegół, bo próbki wychodzą coraz lepiej. Są coraz bardziej regularne, coraz więcej otrzymuję ładnych próbek, ale niestety dalej nie wiem jak je zmierzyć.

Amerykański język angielski

Podobają mi się te ich odzywki, które znamy z filmów i czasem ich używamy też w języku polskim, np. "What's up man?" "ohh man, really?" "hello dude". Oni strasznie nadużywają słowa "man", czasem jest to wręcz śmieszne jak słyszę jak rozmawia ze sobą dwoje ludzi i ciągle jest to "man" "ohh man" "you know what man?" "Man, you need to ..." itp. Po prostu śmiać mi się chcę, ale wiem, że my rozmawiając po polsku pewnie mówimy równie mało ambitnie i robimy mnóstwo błędów.